MARIUSZ ŚLEDŹ
Fotografia architektury
14.07.2008 / MARIUSZ ŚLEDŹ w rozmowie z Modernphoto:

MP: Od kiedy zajmujesz się świadomie fotografią?
MŚ: Fotografia jako narzędzie wyrazu zainteresowała mnie dość późno bo zaledwie 5 lat temu, wcześniej zajmowałem się ogólnie grafiką.
MP: Z jakim z żyjących lub nieżyjących fotografów chciałbyś spędzić noc przy butelce whisky i dlaczego?
MŚ: Znalazło by się ich na pewno kilku, ale z całą pewnością Eugene Smith byłby tu faworytem. Oddałbym wiele za tęgą rozmowę z nim. A dlaczego? Przede wszystkim za jago prace i wyjątkową bezkompromisowość w dążeniu do celu na która ja bym się nigdy nie zdobył.

MP: Czy jesteś zwolennikiem głęboko przemyślanych ujęć, kadrów lub sytuacji czy raczej zdajesz się na intuicję i spontaniczne działanie?
MŚ: Tak zdecydowanie jestem zwolennikiem przemyślanych ujęć ale raczej w odbiorze zdjęć, zwłaszcza cudzych. Wszystko zależy od tematu zdjęć jakie robię w danej chwili. Ale jak tylko mam możliwość to wolę nie myśleć o tym jak mam coś sfotografować. Czyli bliższe mi jest spontaniczne działanie.
MP: W czym tkwi, twoim zdaniem tajemnica dobrego zdjęcia?
MŚ: W proporcjach. Zwłaszcza w połączeniu tematu czy historii zawartej w zdjęciu z jego kompozycją.

MP: Zrealizowanie jakiego tematu jest twoim marzeniem?
MŚ: Od dłuższego czasu strasznie pociąga mnie przestrzeń, ale nie tylko w dosłownym tego słowa rozumieniu. Marzy mi się kilku miesięczny pobyt w afryce ale niestety proza życia mi to na razie uniemożliwia.
MP: Carrtier-Bresson twierdził że świat wokół nas jest tajemniczy i niezrozumiały i fotograf powinien stawiać sobie za celu udokumentowanie tej tajemnicy, a może w odróżnieniu od tej opinii powinien starać się go uporządkować?
MŚ: Wolę porządek, nie koniecznie rozumiany w sensie sztucznego aranżowania świata.

MP: Czy poza fotografią komercyjną znajdujesz czas na projekty autorskie?
MŚ: To na pewno jest trudne, bo szczere I najciekawsze pomysły wpadają do głowy w momentach nieskrępowanych.
MP: Jak wypracować indywidualny i niepowtarzalny styl swoich prac?
MŚ: Nie wiem czy ja właśnie taki posiadam i czy tym samym mogę się na ten temat wypowiadać, ale wydaje mi się, że ciągła, nieustanna praca jest w stanie dać nam to coś co jest naszym stylem. Oczywiście wszystko w zgodzie ze samym sobą.

MP: Jak sobie radzisz z zachowaniem swojej wizji tematu w konfrontacji z opinią klienta?
MŚ: Zawsze walczę i często przegrywam. Czasami sztuka dyplomacji nie wystarcza.
MP: Czy edukacja fotograficzna w sensie akademickim pomaga w zrealizowaniu się jako fotograf?
MŚ: Uważam, że to nie ma znaczenia a często wręcz przeszkadza. Trudno się wyzbyć pewnych nabytych cech nie tylko w odniesieniu do nauki fotografii ale w ogóle do nauki w sensie akademickim. Zresztą najwięksi z fotografów rzadko chodzili do szkół fotograficznych. Myślę, że analizowanie cudzych prac i oczywiście swoich w połączeniu z ciągłą pracą wystarczy.

MP: W jaki sposób traktujesz różnicę pomiędzy fotografią cyfrową a analogową?
MŚ: Uff, temat rzeka. Raczej nie kategoryzowałbym tego czy dany rodzaj fotografii jest lepszy a inny gorszy. Nie sądzę żeby czas spędzony np; w ciemni był lepszy od tego przed ekranem monitora. Często w rozumieniu fotografii cyfrowej pojawia się pytanie o granice obróbki cyfrowej zdjęcia, czyli kiedy zdjęcie przestaje być już zdjęciem a staje się np; grafiką. I takie granice na pewno istnieją. W moim rozumieniu fotografia analogowa to przede wszystkim odbitka na papierze uzyskana w procesie pracy w ciemni. Tu na pewno dużo trudniej o retusz czy korekcję zdjęcia. Wszystko zależy od tego co i jak chcesz pokazać i dostosować do tego dane narzędzia.

MP: Jak obecny rozwój sprzętu fotograficznego oraz jego dostępność (np. aparat w komórce) wpływa na społeczną świadomość i wrażliwość na fotografię?
MŚ: Dziwne pytanie. Nie jestem pewien czy łatwiejsza dostępność i prostota w wykonywaniu zdjęć wpływa na jakość fotografii w ogóle. Sądzą, że wrażliwość jest w nas i to ona decyduje co i dlaczego nam się podoba. Fakt dostępności w każdym sklepie papierniczym farb do malowania nie zmienił wrażliwości społecznej na sztukę.

MP: Co spowodowało, że ostatnio się śmiałeś?
MŚ: Od trzech lat nieustannym źródłem nieskrępowanych radości, jest moja córka.
MARIUSZ ŚLEDŹ
Niezależny grafik i projektant, który często wykorzystuje tworzoną przez siebie fotografię do wykonywania projektów komercyjnych. Zajmuje się również fotografią autorską, którą traktuje jako swoistą odskocznie i oczyszczenie od pracy komercyjnej.
| |
Pełna lista wszystkich wywiadów dodanych w serwisie. |
