RUTH KAPLAN

12.01.2009 RUTH KAPLAN w wywiadzie z Modern Photo:

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Czynnie zajmujesz się fotografią od niemal 30-tu lat, o czym świadczy m.in. udział w licznych projektach wystawienniczych w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i innych krajach. Jakbyś scharakteryzowała rozwój swoich zainteresowań fotograficznych? Czym zajmowałaś się na początku?

 

R.K: Na początku studiowałam malarstwo, historię sztuki i angielski. W końcu zdecydowałam się studiować fotografię. Pomyślałam o tym jako o sposobie na zarabianie na życie podczas gdy to malarstwo pozostało moim środkiem artystycznego wyrazu. Po krótkim czasie w szkole fotografii (Ryerson University, School of Image Arts, studia czteroletnie) zrozumiałem, że to właśnie fotografia pasuje do mnie w o wiele większym stopniu niż malarstwo i na tym właśnie się skoncentrowałam.
Mój ojciec był malarzem, wyrastaliśmy w domu pełnym obrazów, uczyliśmy się o sztuce, to był mój świat. Po skończeniu uniwersytetu, byłam asystentką różnych fotografów i zacząłem dostawać zlecenia z różnych czasopism. W tym czasie pracowałam nad moim własnym projektem, portretami tamtych dni ( lata 80').

 

 

M.P: W Twoim portfolio szczególnie przykuwa uwagę seria Bathers Kąpiących się. Czy mogłabyś cos więcej powiedzieć o tym, jak doszło do powstania tego projektu? Gdzie robiłaś poszczególne zdjęcia z tej serii?

 

R.K: Pomysł aby fotografować kąpiących się wpadł mi do głowy w Toronto. Zobaczyłam dużą grupę kobiet w publicznej łaźni, które kapały się razem. To było interesujące odkryć ten unikalny świat w który łączy się męski i żeński pierwiastek.
Zaczęłam robić tam zdjęcia, ale miałam zbyt dużo problemów z uzyskaniem pozwolenia aby kontynuować moją pracę. Zaczęłam więc fotografować w łaźniach koedukacyjnych, nudystów w Kalifornii, gdzie spędziłam lato 1991 i 1992 podróżując z północy na południe i robiąc zdjęcia. Później spędziłam 3 miesiące w Polsce, w Czechach, na Słowacji i Węgrzech w 1994, następnie w Rumunii i Francji w 1995, potem we Włoszech, Niemczech, Danii w Czechach, na Słowacji w 1997, potem w Thunder Bay, w Kanadzie w 2000, a ostatnio w Maroko i Islandii w 2002 roku. Praca posuwała się powoli, największym problemem było uzyskanie pozwolenia, a także utrzymanie funkcjonowania kamery w trudnych, wilgotnych warunkach.

 

 

 

 

 

 

 

 

M.P: Czy nie bałaś się podjęcia tego tematu ze względu na wyjątkowe obciążenie tradycją m.in. malarskich przedstawień autorstwa wielu wybitnych artystów? A może nie miało to w ogóle znaczenia w Twojej pracy?

 

R.K: Nie myślałam o tym w ten sposób, może dlatego że temat ten nie był często fotografowany. Miałam świadomość o historii malarstwa i temacie który umieszczany był zawsze w realnych sceneriach jakie widziałam, ponieważ taki był sens w przeszłości starych rytuałów, ale mimo tego temat mnie zaintrygował. Fotografując ten temat, zwracałam uwagę również na inne asocjacje, np. na samą kąpiel, na wchodzenie w prywatny świat. Bardzo pociągał mnie prywatny aspekt tych miejsc. I jako uczestniczka tych ceremonii byłam w to bardzo zaangażowana. Zawsze interesowało mnie w jaki sposób ludzie manifestują swoja cielesność i kim są poprzez swoje ciała. I chociaż malowane to było od wieków, chciałam pokazać to poprzez fotografię.

 

 

 

 

 

 

 

 

M.P: Trudno jednoznacznie określić, jakie wrażenie wywołują fotografie z tej serii. Widoczna jest w nich też pewna dwoistość stylistyczna - jedne są jakby bliższe reportażowi, inne bardziej poetyckie, 'malarskie', z mniej czytelnym odniesieniem do miejsca. Często wywołują one jakiś rodzaj niepokoju. Dla mnie są opowieścią trochę o zmaganiu się człowieka z życiem, o pewnym syzyfowym wysiłku organicznie związanym z ludzką egzystencją...

 

R.K: Czy mogę cię cytować? Bardzo mi się to podoba...
To prawda, w fotografiach można zauważyć kilka stylizacji. Starałam się reagować intuicyjnie bez zastanawiania się, czy powininam fotografować w ten czy inny sposób i czasami poruszałam się w różnych kierunkach. Czasami odnosiłam się do obrazów, do innych fotografów, do wczesnego modernizmu, nawet krajobrazów, ale zawsze starałam zachować specyficzny charakter postaci, co jest bardziej cechą fotografii dokumentalnej. Wydaje mi się, że starałam się odkryć mój własny sposób aby pokazać co widzę i dlatego próbowałam różnych metod.

 

 

 

 

 

 

 

 

M.P: Dwie prace z tej serii przypomniały mi film Andrzeja Tarkowskiego Nostalgia – gdzie mamy właśnie postaci kąpiących się w basenie kuracjuszy otulonych kłębami pary. U Tarkowskiego według niektórych interpretacji sceny te odsyłają nas do metafizycznej wizji czyśćca, do świata pełnego symboli (u tego reżysera o religijnym znaczeniu). Czy wodę, akt obmywania się, podejmujesz także mając na uwadze aspekt symboliczny?

 

R.K: Zgadza się. Na początku pociągała mnie idea czystości I powrotu do Edenu, ale również dekadencję, hedonizm, sensualność i zaprzeczenia do których się odnoszą. Fotografie są tym lepsze, jeżeli zawierają w sobie silne zaprzeczenia.

 

 

M.P: Gdzie powstawał cykl Faith. Opowiedz coś o pracy nad tym projektem.

 

R.K: Cały czas pracuje nad tym projektem ( moje projekty tworzone są długo i wolno). Większość zdjęć została wykonana w lub wokół Toronto, a także w okolicach Halifax w Nowej Szkocji, gdzie wykładałem. Tak jak kąpiący, projekt wiara ma nieograniczony temat,nad którym tracę kontrolę. Badam zachowanie społeczne w społecznościach religijnych wykorzystując je jako tło. Jestem zainteresowany w przejściu między niewiarą a wiarą i jak to wpływa na ciało człowieka. A po pracy w 'egzotycznych' miejscach, chciałem zobaczyć co może być zrobione bliżej domu.

 

 

 

 

 

 

 

 

M.P: Carrtier-Bresson twierdził że świat wokół nas jest tajemniczy i niezrozumiały i fotograf powinien stawiać sobie za celu udokumentowanie tej tajemnicy, a może w odróżnieniu od tej opinii powinien starać się go uporządkować?

 

R.K: Nie. Nie jestem wyznawcą tej teorii. Wszystko co możemy zrobić to odkrywanie tajemnic, które prowadzą do innych, większych tajemnic.

 

 

M.P: Brałaś udział w wystawie Lisette Model and her Successors. Czy bliskie są Ci prace tej fotografki? Których fotografów najbardziej cenisz?

 

R.K: Uwielbiam jej prace z powodu w jakim przedstawia fizyczność ludzi których fotografuje. Oni transformują się poprzez nią. Larry Fink to fotograf, który miał na mnie największy wpływ. Mogę powiedzieć, że jego zawsze do mnie przemawiają. Uwielbiam sposób w jaki sposób przedstawia polityczną rzeczywistość, psychologiczne zależności, silną fizyczność i międzyludzkie relacje splatając je w jedno. Larry jest moim serdecznym przyjacielem.

 

 

 

 

 

 

 

 

M.P: Podobnie jak wspomniana Lisette Model, prowadzisz także działalność edukacyjną. Czy masz jakieś swoje 'złote myśli', które przekazujesz swoim studentom? Co jest najważniejsze dla Ciebie w Twoim kontakcie z uczniami, na co kładziesz nacisk?

 

R.K: Najważniejszą rzeczą w moich kontaktach ze studentami jest dotarcie do ich kreatywności i połączenie jej mocniej z realnym życiem. Kluczem dla mnie jest zainteresowanie i zaintrygowanie ich pracą jaka tworzą i patrzenie jak się nią pasjonują.

 

 

M.P: Nad czym aktualnie pracujesz?

 

R.K: W tej chwili kończę moja prace magisterską na wydziale sztuki w Documentary Media at Ryerson U i pisze kilka esejów. Zrobiłem kilka krótkometrażowych filmów, serie wywiadów o szeroko rozumianej religii. Za kilka tygodni wracam do fotografowania w kościołach i cały czas jestem bardzo zaangażowany w projekt Wiara. Na razie odłożyłem na jakiś czas wykłady ale powrócę do nich w styczniu.

 

 

M.P: Co spowodowało że ostatni się śmiałaś?

 

Powrót do szkoły.

 

 

 

Więcej prac Ruth Kaplan można obejrzeć na jej stronie: www.ruthkaplanphoto.com

 

 

 

Pełna lista wszystkich wywiadów dodanych w serwisie.