LUIS GONZALEZ PALMA
22.03.2009 LUIS GONZALEZ PALMA w wywiadzie z Modern Photo:

MP: Studiowałeś architekturę i film. Nie odbyłeś za to klasycznych studiów w dziedzinie fotografii. Jaki wpływ na Twój sposób obrazowania, miało takie wykształcenie?
LGP: Chciałem studiować sztukę, ale w tamtym czasie w takim kraju, jak Gwatemala, było to niemożliwe. Najbliższa świata sztuki była architektura. Zawsze pasjonowałem się światem obrazów i na własną rękę uczyłem się wszystkiego, co wiązało się z fotografią.
MP: Oglądając Twoje prace widać głęboką znajomość tradycji fotografii i sztuki, czuć ogromną kulturę i świadomość wizualną… Znalazłam także fragment Twojej wypowiedzi, dotyczący fascynacji literaturą i muzyką. Jakie zjawiska w sztuce są Ci najbliższe? Czego w ogóle szukasz w sztuce innych autorów?
LGP: Interesuje mnie szczególnie świat idei (psychoanaliza i filozofia) oraz wszystkie formy sztuki. Czuję, że bardzo ważne jest dla mnie poznanie formy, w której sztuka generuje znaczenia w umysłach innych ludzi, czy będzie się to działo poprzez muzykę, taniec czy literaturę. Czuję, że te formy twórczości pomagają nam poszerzyć i zrozumieć bogactwo naszych życiowych doświadczeń i tego właśnie szukam we wszystkich rodzajach ekspresji twórczej.

MP: Używasz wielu tradycyjnych technik fotograficznych. Często malujesz fotografie, używasz sepii, zdjęcia umieszczasz w ramkach przywodzących na myśl ozdobne oprawy dagerotypów. Jakie znaczenie ma dla Ciebie wykorzystanie takich technik? Czy nawiązanie do tej odległej, często XIX-wiecznej tradycji ma dla Ciebie wydźwięk filozoficzny czy ideowy?
LGP: Myślę, że technika, którą stosuję, jest ściśle związana z danym projektem. Wszystkie te techniki pochodzące z XIX wieku są częścią pewnych zasobów, dziedzictwa środków technicznych i są bardzo sugestywne, działają na wyobraźnię. Z drugiej strony, kiedy się je stosuje, tworzą się bardzo szczególne relacje między obrazem a czasem, między pamięcią a historią.

MP: Jeden z ważniejszych tematów, które podejmujesz w swoich fotografiach, dotyczy problemu kolonializmu i wyniszczenia rdzennego ludu Majów w Gwatemali. Dzięki Twoim licznym wystawom na całym świecie, stajesz się poniekąd kimś w rodzaju obrońcy praw człowieka, który zwraca uwagę opinii publicznej nie tylko na poważny problem występujący we własnym kraju, ale też na szersze zjawisko, które dotykało i dotyka wielu mniejszości etniczych i narodowych. Z jakim odbiorem swoich prac, w tym kontekście, spotykasz się w różnych krajach, w których prezentujesz swoje fotografie?
LGP: Wydaje mi się, że, ogólnie rzecz biorąc, moje prace były tak samo przyjmowane wszędzie, gdzie je wystawiano. W niektórych krajach z rdzennymi mieszkańcami o podobnych korzeniach sposób odczytania i refleksje były bardziej złożone, ale generalnie reakcja jest taka sama. Poza tym, jak dla mnie, część mojej twórczości dotyczy sytuacji związanych z takimi kwestiami, jak kolonializm, marginalizacja, polityczna niesprawiedliwość, ale także jest w moich pracach refleksja nad istnieniem ludzkim, nad emocjonalną niepewnością człowieka, nad jego wewnętrzną złożonością, skomplikowaniem.

MP: W różnych źródłach można znaleźć słowa dotyczące intencji Twojej pracy – ukazywania smutku i ulotności, nieodłącznych od ludzkiego życia. Twoje portrety Indian, które niosą w sobie duży ładunek tego smutku, są też jednocześnie niezwykłe piękne. Czy te dwie kategorie – smutek i piękno często łączą się w Twoim przeświadczeniu ze sobą?
LGP: Tak, te kategorie, w pewnym stopniu paradoksalne, bardzo mnie interesują. Miłość i cierpienie, piękno i smutek... Wydaje mi się, że to, co chcę pokazać w moich pracach, to przede wszystkim poczucie straty, niepełności, pustki. Postacie na moich zdjęciach, nieważne, czy są to Indianie, czy nie, to osoby, które żyją w raju, ale zwiędłym, wypalonym, wyschniętym.

MP: Twoje prace w jednym z wywiadów odniosłeś do postmodernizu. Jak rozumiesz bycie artystą postmodernistycznym?
LGP: Pamiętam, że powiedziałem, że jestem „postmodernistycznym romantykiem”. Chyba chciałem przez to powiedzieć, że mam problemy artysty romantycznego, ale używam narzędzi artysty postmodernistycznego. Możliwości wykorzystywania, przetwarzania, dekontekstualizacji wszystkiego, co ma w swoim zasięgu.

MP: W wielu Twoich ostatnich pracach pojawia się temat Zwiastowania. Jakie znaczenie ma dla Ciebie ten jeden z najczęstszych tematów w malarstwie religijnym?
LGP: Jestem Gwatemalczykiem, a w kulturze tak silnie katolickiej i naznaczonej machsimo, jak ta, z której pochodzę, temat zwiastowania jest tematem niezmiernie interesującym. „Nieobecność ojca”. Z drugiej strony, jest to temat poruszany przez większą część historii zachodniego malarstwa ze względu na tajemnicę, której dotyka, doświadczenie kobiety z boskością, zanegowanie ojca i celebrowanie życia w tym kontekście. Także temat ukrzyżowania i portrety dziewic mają dla mnie interesujący walor, jeśli chodzi o pytania, jakie mi nasuwają.

MP: W swojej twórczości nie poprzestajesz na samej fotografii, ale np. aranżujesz także na potrzeby wystaw, rodzaje instalacji. Co spowodowało, że sięgnąłeś po taki sposób kreacji?
LGP: Używam fotografii jako głównego elementu w moich pracach, ale jestem całkowicie otwarty na wykorzystanie innych środków, aby przekazać jakąś myśl, ideę. Jeśli w tym celu muszę wykonać instalację i przekształcić przestrzeń, to tak robię i z tego samego powodu wykorzystywałem w moich projektach obrazy, rzeźby czy filmy wideo.

MP: Nad czym aktualnie pracujesz i jakie są Twoje najbliższe plany – w znaczeniu pokazów, publikacji, projektów.
LGP: W tej chwili pracuję nad serią portretów kobiet, którym towarzyszą teksty będące refleksją nad tym, co oznacza męskie spojrzenie na kobietę i jej wizerunek. Oprócz tego pracuję nad innymi projektami realizowanymi w 3D, dotyczącymi naszej koncepcji rzeczywistości. Jeśli chodzi o publikacje, niemieckie wydawnictwo Steidl ma wydać moją książkę, ale nie wiem, kiedy dokładnie się ona ukaże. Na drugą połowę tego roku szykuję dwie duże wystawy w Stanach Zjednoczonych, jedną w Art Institute w Bostonie, a drugą na uniwersytecie w Minnesocie. Na ostatnie miesiące roku przygotowuję też wystawy na Spotkanie z Fotografią (Encuentro de Fotografía) w Bogocie, w Kolumbii i do swojej galerii w Madrycie, w Hiszpanii.

MP: Korzystając z rzadkiej sposobności rozmowy z kimś pochodzącym z Twojego regionu świata, spytam się jeszcze o najciekawsze zjawiska w fotografii gwatemalskiej, czy najciekawszych Twoim zdaniem fotografów pochodzących z Ameryki Środkowej.
LGP: Od wielu lat mieszkam w Argentynie i nie jestem bardzo na bieżąco z tym, co się dzieje w moim kraju, ale myślę, że w Gwatemali i Ameryce Środkowej są znakomici artyści, którzy jednak wykorzystują fotografię tylko w części swoich projektów, więc nie są stricte fotografikami, ale tworzą bardzo wartościowe prace. Regina Galindo, która kilka lat temu zdobyła Złotego Lwa na Biennale w Wenecji, Darío Escobar, Aníbal López. W Salwadorze Walterio Iraeta, a na Kostaryce Priscila Monge. Wszystko to są artyści cieszący się międzynarodowym uznaniem.

MP: Co spowodowało, że ostatnio się śmiałeś?
LGP: Moi synowie, 5-letni Alitzeel i 8-letni Sebastián…
Więcej prac LUISA GONZALEZA PALMY można obejrzeć na jego stronie: www.gonzalezpalma.com
| |
Pełna lista wszystkich wywiadów dodanych w serwisie. |
