NICHOLAS HUGHES

08.05.2009 NICHOLAS HUGHES w wywiadzie z Modern Photo:

 

 

 

 


MP: Oglądając twoje zdjęcia momentami powstaje wrażenie obcowania z kadrami filmowymi, ma się wrażenie że jakby historia zdjęcia jest dużo bardziej istotna i szersza od samego kadru. Ale z drugiej strony twoje kadry są niezwykle wysmakowane kolorystycznie i kompozycyjnie. Jakiego rodzaju przygotowania i wykształcenie posiadasz?

NH: Moim celem w pracy z fotografią jest przekazanie poprzez pojedyncze bądź poprzez serię zdjęć, czegoś co na pewnym poziomie współbrzmi z odbiorcą. Na skutek tego można powiedzieć, że chciałbym robić dużo szersze wrażenie czy ukazać większe znaczenie niż tylko kadr danego zdjęcia może ukazać. Moją intencją jest aby moje zdjęcia wzbijały się na poziom wyższej kontemplacji.

Bardzo świadomie podchodzę do barw w moich pracach czy kolorystyki ogólnie. Nie jest ona przypadkowa. Barwy i kolory, które chcę uzyskać w swoich zdjęciach są bardzo przemyślane i mają bardzo personalne oraz mitologiczne odniesienia do danego tematu oraz sposobu w jaki chciałbym je ukazać.

Uczyłem się obsługi aparatu oraz robienia odbitek poprzez cały okres mojej młodości co później skłoniło mnie do poważnego zainteresowania i zaangażowania w sztukę fotografii. Naturalną konsekwencją tego wyboru była formalna edukacja fotograficzna na studiach licencjackich oraz magisterskich którą odbyłem w ciągu pięciu lat.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Kiedy i jak narodził się pomysł na cykl 'In Darkness Visible' i związana z nim stylistyka?

NH: „Darkness Visible” jest kontynuacją projektu i myśli w nim zawartym, która była umiejscowiona gdzieś za moją serią prac „Edge”. Chociaż w konsekwencji ewoluowała w całkiem innym kierunku. Zasadniczo to moje zainteresowanie możliwościami ekspresji fotografii monochromatycznej rozwinęło się w trakcie pracy ze zdjęciami zimowymi. Miał tu dla mnie ogromne znaczenie potencjał jaki drzemie w minimalizmie. Zastosowałem następnie to podejście do różnych motywów i tematów i okazało się, iż pragnę odtwarzać proces  'stawania się'. Następnie wizualizowałem to poprzez dostosowywanie moich metod.

 

 

 

 

 

 

 

MP: Twoje fotografie, zwłaszcza nocne krajobrazy, wyzbyte są z elementów ludzkich jak choćby postaci, twoje obrazy są bardzo oszczędne i surowe w wymowie. Prowokują do zastanowienia się i szukania w sobie puenty. Przez co są bardzo emocjonalne, ale też nie dostępne wprost dla widza. Czuć w nich też pewien smutek i nostalgię - dla każdego zakładam inną, ale cały czas utrzymaną w stanie melancholii. Czy tylko ten stan emocji u widzów najbardziej cie interesuje, żadnego optymizmu? Dlaczego?

NH: Mam świadomość, iż nie jest łatwo zaciekawić publiczność całym moim niepokojem. Ale nie jest to też moją intencją robienie tego wprost. W moich pracach fakt braku ludzi czy symboli związanych z człowiekiem pomaga odtworzyć sens pierwotności, który chcę ukazać. Pierwsze wrażenie obcowania z moimi fotografiami jest na ogół pozytywne, mam tu na myśli piękno, które portretuje. Jednakże ci, którzy głębiej poszukują moich intencji znajdują towarzyszący mi niepokój związany przede wszystkim z systematycznym niszczeniem naszej planety przez człowieka. Tym, że środowisko naturalne cierpi kosztem ludzkich ambicji oraz głupoty.
Faktem jest natomiast, że moje prace są bardzo otwarte w sensie znaczeniowym i konstrukcyjnym. Jest to intrygujące.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Samoświadomość twoich obrazów jest oczywista, ale jaki jest ich cel?

NH: Tak jak sugerowałem wcześniej mój podstawowy niepokój, który jednocześnie jest głównym tematem moich zdjęć dotyka tematu ludzkiej chciwością oraz jej konsekwencji i wpływu na naturę – wydaje się, że obecne globalne wydarzenia dodają ciężaru do chwiejnej już konstrukcji równowagi pomiędzy systemem ekonomicznym a „użytkowaniem” planety. Uwydatnianie tych niepokojów poprzez zdjęcia przedstawiające degradację i zniszczenia zdaje się jednak mieć krótkotrwałe działanie na ludzką świadomość problemu. Jestem pełen nadziei, iż bardziej refleksyjne pobudzanie odbiorcy zatrzyma istotę problemu na dłużej i tym samym zmusi do większej refleksji.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Twoje prace mają w sobie głębokie, egzystencjalne przesłanie i odwołują się na pewno do relacji świata człowieka i świata natury, obecnie już tak bardzo odmiennego od siebie zwłaszcza dla kultury europejskiej. Mam wrażenie że zanika już ta specyficzna wrażliwość czy duchowość na świat dookoła nas. Na pewno ciekawi cię jak ludzie odbierają sens Twojej sztuki. Jaki chciałbyś żeby trafił do nich przekaz?

NH: Henry David Thoreau wierzył, że dzikość natury zawiera w sobie moc niezbędna do ochrony świata – nasza społeczna materialistyczna kultura zaprezentowała i ciągle prezentuje niewielki szacunek względem stale zmniejszających się zasobów naturalnych oraz ochrony środowiska naturalnego.
Jednakże, tak jak napisałeś, zaczynamy coraz bardziej odłączać się od tego co pozostało z tej i tak już poddanej zabiegom kosmetycznym przestrzeni. Wynika to chyba z tego że nie jest to już dla nas atrakcyjne i nie mamy z tego po prostu żadnych korzyści. Ludzie zaczynają się alienować od ich własnego otoczenia. Między innymi dzięki łatwości przemieszczania się, biorą niejako rozwód z rzeczywistością.
Jestem bardzo zasmucony obrazem w jaki odnosimy się do zasobów naturalnych w kontekście całej naszej planety. Zasobów od których w końcu jesteśmy tak bardzo zależni – fizycznie i duchowo. Jestem wściekły na to, że problem natury jest tak bardzo na bocznym torze. Jak szybko i nieubłaganie rzeczywistość zbliża się do wybudowania „Tree Museum”.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Czym wybierasz kierując się w wyborze miejsca czy konkretnego krajobrazu i jak wygląda taki etap poszukiwań? Co sprawia, że czujesz, że to jest to miejsce i ten moment, którym musisz się zająć, opowiedzieć o nim? Interesuje nas również gdzie w sensie miejsca czy lokalizacji powstawały twoje prace?

NH:  Jest dla mnie bardzo ważne by wybór krajobrazu sprowadzał się do przestrzeni, w których żyję obecnie, bądź dane było mi w nich żyć w przeszłości. Ale nie traktuję tego w kategorii osobistych wspomnień ale pretekst do pokazania czegoś bardziej istotnego. Jako ludzie mamy tendencje do odkrywania nowych przestrzeni bardziej pasjonujących niż te, do których mamy dostęp na co dzień. Dla mnie wyzwaniem jest wynieść do wyższej rangi tych rzeczy, które są bardzo nam przyjazne i bliskie ale w każdej chwili mogą zostać przeoczone. Ten przegląd mojego bezpośredniego otoczenia daje wgląd w plastyczność, którą można zainteresować dzięki fotografii i nie muszę przy tym być w pogoni za egzotyką oraz czymś bardzo odległym. W świecie, w którym każdy centymetr jest udokumentowany bądź dostępny podglądowi satelity, bardzo ważnym jest by analizować dokładnie to co dzieje się u naszego progu.

Z całym szacunkiem do wykorzystanej lokacji to przyznaje, iż czuję pewne uniwersalne przyzwolenie na szerszy odbiór mojej pracy. Moje rozumienie Alter Modernizmu daje świeży oddech na globalną perspektywę. Jednakże w przypadku Verse I (The Tree Museum) zdjęcia wykonane były w centrum Londynu.

 

 

MP: Na twojej stronie internetowej widać, że koncentrujesz się wyłącznie na krajobrazie, przestrzeni i naturze. Nie zajmujesz się w ogóle pierwiastkiem czysto ludzkim takim jak portret czy szerzej pojęta przestrzeń miejska. Skąd wybór akurat takich tematów twoich zdjęć? Czy może również zajmujesz się innymi dziedzinami fotografii?

NH: Ogólnie jako ludzie jesteśmy w jakiś sposób obsesyjni na swoim punkcie z ewidentną szkodą dla natury w której i dzięki której przecież istniejemy. Myślę, że jest wielu artystów zafascynowanych aspektem człowieka oraz jego złożonej osobowości. Kiedyś pracowałem nad ukazaniem urbanistyki i zaczynam ponownie akcentować znaki naszej obecności w serii, nad która obecnie pracuję. Temat jeszcze ewoluuje, szukam i odkrywam nowe podejścia. Nie wykluczam możliwości pojawienia w moich pracach człowieka.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Oglądaj twoje krajobrazy, zwłaszcza te rozmyte i nieostre z cyklu 'In Darkness Visible – Verse 1', sprawiają wrażenie że bardziej interesuje cię nastrój i klimat niż sama techniczna poprawność kadrów. Ale przy pozostałych zdjęciach z innych cyklów sytuacja jest już skrajnie odmienna i nie ma tu żadnej manipulacji. Skąd tak różne podejście?

NH:  Dla mnie pierwszorzędne znaczenie ma stawianie odpowiedzi, które chciałbym umiejscowić w swoich zdjęciach. Korzystanie z techniki fotograficznej pomaga mi wizualizować metafory, którę chce przekazać widzowi. Nie jest dla mnie niezbędne używanie tej samej techniki nieustannie a na pewno o wiele ciekawsze jest eksperymentowanie i obserwowanie co może się z tego zdarzyć. Przecież klimat i atmosferę można ukazać pod różnymi postaciami.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Carrtier-Bresson twierdził że świat wokół nas jest tajemniczy i niezrozumiały i fotograf powinien stawiać sobie za celu udokumentowanie tej tajemnicy, a może w odróżnieniu od tej opinii powinien starać się go uporządkować?

NH: Czyż nie jest trudne odpowiedzieć na pytanie czyja wersja „uporządkowanego świata” będzie trafniejsza. Wszyscy dookoła szukamy naszej własnej filozoficznej odpowiedzi wiedząc, że nie uzyskamy niczego wprost.

 

 

MP: Pytanie natury technicznej. Sam wywołujesz negatywy i odbijasz printy, czy korzystasz z usług profesjonalnego printera? Jeżeli tak to ciekawi nas bardzo jak wygląda relacja fotografa z printerem? Bo przecież w dużym uproszczeniu on tworzy odbitkę z całym tym bagażem tonalnym i kolorystycznym, nadaje jej finalny wygląd, więc musi dobrze czuć wizje fotografa.

NH:  Funkcjonuje w tym aspekcie na współpracy z laboratorium, które robi dla mnie odbitki. Tam robię 10x12” odbitki tego jak bym chciał by dana praca wyglądała. Gdy robię z tego wystawę i potrzebuje większych obrazków daje je mojemu drukarzowi jako próbne odbitki do pracy. Generalnie jest tak, że nadzoruje ten cały proces powstawania odbitek i dyskutuje na temat wyglądu końcowego by zachować podobieństwo i wierność do moich oryginałów. Oczywiście, biorąc pod uwagę zawiłości niektórych z tych prac oraz grymasy związane z ręcznym drukowaniem, nieuniknione jest to, że należy sie spodziewać jednostkowych rozbieżności i niuansów.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Ciekawi nas również w jaki sposób techniczno-formalny wykonujesz swoje zdjęcia. Fotografia cyfrowa wkroczyła z wielkim impetem w fotograficzny świat czy ty ciągle jesteś wierny tradycyjnej, analogowej fotografii używając technik multiekspozycji? Czy te ż może używasz fotografi i obróbki cyfrowej zdjęć. Opwiedz nam coś więcej o sposobie tworzenia przez ciebie obrazów, zwłaszcza tych nastrojowych nocnych krajobrazów i drzew?

NH: Osobiście uważam, że nadejście digitalizacji bardzo ułatwiło robienie różnego rodzaju prac twórczych. Jednocześnie uważam, że jest bardzo niewielu artystów, którzy potrafią z tej technologii wydobyć całe jej dobrodziejstwo oraz zapanować nad nią. Natomiast jako zastosowanie komercyjne jest to oczywiście bardzo efektywny rodzaj pracy.
Swego rodzaju moją misja jest to aby udowodnić, że nadal jest bardzo wiele drzwi jeszcze nie otwartych odnośnie pracy z fotografia analogową i używania tylko negatywów oraz ręcznie drukowanych odbitek typu C. Zdecydowanie preferuje efekt końcowy wypracowany tą metodą. Moje fotografie drzew są nową wersją wiktoriańskiej wizji Arkadii. Wiele miejskich parków ma ścieżki, które są pozostałościami gęsto zalesionych ziem. Moim zamierzeniem było przywrócenie obrazu i esencji tego co zostało usunięte poprzez nasz rozwój kulturowy i przemysłowy. Zaciemnienia redukują detale uwydatniając przy tym metaforykę.

 

 

MP: Czy zajmujesz się też kształceniem w fotografii? Masz jakiś uczniów? Uczysz w jakieś szkole?

NH: Tak, miałem i mam wielu studentów. Niektórych uczę indywidualnie innych na uczelniach w Wielkiej Brytanii.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Nie sztuką jest zrobić pojedyncze zdjęcie, ale sztuka jest opowiedzieć historię. Czy już wiesz jakie będą Twoje nowe historie?

NH: Pracuję obecnie nad serią zdjęć roboczo nazwaną „Surface”. Myślę, że jest to swego rodzaju opowieść, lub też przypowieść. Odkrywam przestrzenie ograniczone do lokalizacji w niewielkiej odległości od mojego domu w związku z czym przeprowadziłem się teraz na wieś. Czasami jednak widzę pojedyncze fotografie, które mają w sobie więcej przekazu niż serie. Fotografia ewoluowała do miejsca gdzie ludzie spodziewają się raczej prac w seriach zdjęć bo łatwiej jest odnieść zdjęcie jedno do drugiego. Oto dlaczego preferuję nazywać ten nowy rodzaj prac jako kolekcje.

 

 

MP: Z czego ostatnio się śmiałeś?

NH: Moja pięcioletnia córka rozmawiająca z ptakami poprzez śpiew.

 

 

 

 

Więcej prac NICHOLASA  HUGHESA  można obejrzeć na jego stronie: www.nicholas-hughes.net

Artystę reprezentuje Nailya Alexander Gallery: www.nailyaalexandergallery.com

 

 

 

 

 

Pełna lista wszystkich wywiadów dodanych w serwisie.