CARLES ROIG

28.07.2009 CARLES ROIG w wywiadzie z Modern Photo:

 

 

 

 

 

MP: Twoje fotografie, zwłaszcza autorskie, przywodzą na myśl grafikę lub nawet malarstwo. Jakiego rodzaju wykształcenie lub przygotowanie artystyczne posiadasz?

CR: Miałem dwadzieścia lat, gdy pewnego dnia zapragnąłem zostać fotografem. Zacząłem robić zdjęcia. Uczyłem się pracując, cały czas interesując się różnymi rodzajami twórczej ekspresji. Szybko zrozumiałem, że muszę nauczyć się patrzeć na rzeczy tak jak robi to aparat: jednym 'głębokim' okiem. Przez ostatnie 30 lat podejmowałem się różnych zajęć. Fotografia cały czas jest obecna w moim życiu. Ale nie ukrywam, że mój związek z fotografią miewa wzloty i upadki. Stale towarzyszą mi w tym związku jasności i cienie. Zdarzają się momenty, w których wiem, że lepiej będzie odłożyć aparat na bok. Teraz wiem, że niektóre z moich zdjęć są po prostu rezultatem tego, że pracuję, żyję i bawię się bez aparatu stojącego między zewnętrzną rzeczywistością a moimi oczami. Ale 'oko' aparatu pomaga mi odnaleźć coś, czego sam nie jestem w stanie dostrzec. Literatura, kino, muzyka, sztuka (i artyści, oczywiście) są dla mnie drogowskazem. Pomysł, projekt, proces, nastawienie, czas, pamięć są dla mnie czymś więcej niż tylko słowami.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Co było tym decydującym, pierwszy impulsem który wciągnął cię w sztukę fotografii?

CR: Nigdy nie zapomnę tej magicznej chwili, kiedy po raz pierwszy zatopiłem papier w płynie do wywoływania zdjęć. To ciemno i czerwone światło. Zakochałem się w tym i chciałem poznać technikę i historię. Te wyjątkowe sposoby patrzenia setek fotografów, których wcześniej nie znałem, uwiodły mnie. Benjamin, Barthes, Sontag czy Berger zafascynowali mnie.

 

 

MP: Widać, że w swojej pracy koncentrujesz się na tradycyjnej fotografii analogowej i powstaje wrażenie dużej ingerencji w efekt finalny obrazu na etapie pracy w ciemni. Mam tu na mysli zwłaszcza prace autorskie. Czy sam wywołujesz negatywy i robisz odbitki? Możesz rozwinąć ten temat bo interesuje nas aspekt techniczny wykonywanych przez ciebie zdjęć?

CR: Owszem, wywołuję zdjęcia i robię odbitki sam, ale nie to się dla mnie liczy. Strona techniczna nie jest czymś najważniejszym. Czasami niepoprawne działanie daje interesujące rezultaty. Zawsze eksperymentuję metodą prób i błędów. Jestem prawdziwym samoukiem. Mówiąc szczerze, duża cześć mojej pracy to czysty przypadek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Susan Sontag sformułowała pewną koncepcję związaną z myśleniem o fotografii: „należy studiować fotografię - nie sposób jej wykonywania, lecz sposób patrzenia na nią i rozumienia jej różnorodnych funkcji'. Czy w jakiś sposób jest Ci bliskie takie jej pojmowanie?

CR: Tak. Jest wiele rzeczy, co do których myślę podobnie do Susuan! Ujrzeć, zrozumieć jak 'czytelnik' obrazów, jedno spojrzenie nie wystarczy. Potrzeba na to czasu. Refleksja, tło kulturowe, wrażliwość też są potrzebne.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Bardzo trudno jednoznacznie zaszufladkować czy określić twoją fotografię. Bez wątpienia ma ona swój indywidualny styl a rozpiętość tematyczna jest bardzo szeroka. Bez względu na to czy są to artystyczne i autorskie projekty czy prace na konkretne zlecenie czuć w nich twój indywidualny charakter. Czy masz jakąś ogólną ideę którą kierujesz się przy swojej pracy? W sensie ogólnym jak chcesz żeby odbierano Twoją sztukę?

CR: Jaka jest ogólna idea stająca za moją pracą? Być może poszukiwanie duszy, niedokończona praca... Sam nie wiem. Pozwól, że odpowiem na twoje drugie pytanie posługując się pięknym cytatem z Robert'a Frank'a: 'Gdy ludzie patrzą na moje zdjęcia, chcę żeby czuli coś co czują gdy chcą przeczytać jeszcze raz ten sam wiersz poematu'.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Jak wypracować indywidualny i niepowtarzalny styl swoich prac? Co bys poradził początkującym fotografom?

CR: Tutaj nie ma magicznych przepisów czy jasnej metody. Udzielanie wskazówek to nie wszystko i wcale nie jest to proste. Liczy się także motywowanie uczniów i ludzi interesujących się fotografią. Podczas swoich zajęć, poza techniką staram się oczywiście przekazać swoje doświadczenie. W tym wszystkim chodzi o eksperymentowanie, miłe spędzanie czasu, twórcze nastawienie, cierpliwe dążenie, bez lęku, z pasją, wolnością oraz własnymi uczuciami.

 

 

MP: Niezwykle intryguje nas cykl związany z dziecięcymi lalkami „coleccio original”. Możesz nam opowiedzieć o intencji i celu powstania tego tematu?

CR: Któregoś dnia mój przyjaciel Xavi kupił 81 lalek na rynku staroci. Wszystkie były tego samego modelu. Lalki leżały tygodniami w torbach, czekając aż ktoś je kupi. Zauważyłem, że każda z lalek była inna. Każda miała swoje własne spojrzenie i wtedy postanowiłem zrobić portret 81 lalek. Zrobiłem każdej tylko jedno zdjęcie nie szukając idealnego portretu. Zadawałem sobie wtedy pytanie: Kim one są? Pytałem ludzi: Kim są te lalki? Która lalka przyciąga ich uwagę? Która lalka sprawia, że czują się jakkolwiek? Pracowałem z 64 osobami w wieku od 5 do 80 lat, włączają mnie i moje córki. Wybierali oni zwykle jedną lub kilka lalek. Nadawali im imiona i wymyślali im historie. Zaproponowałem, aby każda osoba dała mi jakiś artystyczny materiał dotyczący swojej lalki: zdjęcie, rzeźbę, film, instalację, tekst, może wiersz. Po prostu cokolwiek. Nie miałem pojęcia jak rozwinie się ten projekt. Przez 2 lata cierpliwie czekałem, żeby zgromadzić wszystkie te „materiały artystyczne”. Wśród tych osób tylko kilka to artyści, ale każda z nich ma swoją wrażliwość, umiejętności i uczucia pozwalające im się wyrażać. Lalki wywoływały tylko iskrę. To było fantastyczne i głębokie doświadczenie. Podczas wystawy lalki były umieszczone razem ze swoimi materiałami artystycznymi. Ciekawostką jest to, że żaden z uczestników projektu nie wiedział jak wyglądają pozostałe lalki. Tylko ja wiedziałem, która lalka pochodzi od kogo. Na mojej stronie internetowej widać każdą lalkę z nazwiskiem osoby, która ją wybrała.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Zajmujesz się również fotografia komercyjną. Jak w twoim przypadku wygląda praca na konkretne zlecenie? Czy trudno utrzymać swoją wizję tematu w konfrontacji z oczekiwaniami klienta?

CR: Oczywiście, że jest to trudne. Chodzi tu przede wszystkim o jedno słowo: 'ale”. Klient mówi: Podoba mi się Pańska praca, 'ale'. Potem musisz być grzeczny, profesjonalny i tak! Bardzo cierpliwy.

 

 

MP: W twoim portfoliu widać duże upodobanie do klasycznego portretu. Jest to niezwykle trudna sztuka uchwycenia tego 'właściwego' momentu zwłaszcza w fotografii studyjnej czy inscenizowanej. Jak wygląda twoja relacja między fotografem a fotografowanym? Zmuszasz swoich modeli by zachowywali się jak chcesz, manipulujesz nimi? Czy raczej negocjujesz i współpracujesz?

CR: Tak. Kiedy robię portret zwykle rozmawiam z tą osobą czyli 'współpracuję'? Tu wiele zależy od niej. Powoli widzę jak przestają się opierać lub nie przestają. Nie mam uprzedzeń. Podczas pracy czuje jak osoba fotografowana przestaje się stresować tym jak wygląda i jak wyjdzie na portrecie. W pewnym momencie maska opada. Mam wielki szacunek dla tej chwili. Nie znaczy to wcale, że osoba na moim portrecie 'JEST' tą samą osobą w rzeczywistości. Jest taką jaką ja widzę w danej chwili. Nie można zapominać o tym, że na końcu trzeba wybrać 'ten jeden' portret. Czasami jest to bardzo trudne, czasami natychmiastowe.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Odczucie, że jakiś temat wydaje się interesujący i mogłabyś się jemu poświęcić, pojawia się intuicyjnie i spontanicznie czy raczej starannie się do niego przygotowujesz? W jaki sposób pracujesz?

CR: Nie przygotowuję się do niczego w senie pracy. Niektórym ludziom udaje się mnie uwieść. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje. Zazwyczaj proszę ich o portret. Ważne jest to, aby przychodzili do mojego studio z własnej woli. Aparat zawsze ich onieśmiela, denerwują się ale z czasem potrafią patrzeć prosto w soczewkę bez strachu, za to z wielką godnością.

 

 

MP: Widać u ciebie upodobanie do eksperymentu. Odczuwalny ale nie pozbawiony kontroli niepokój i ciągłe poszukiwanie. Twoja fotografia wydaje jest bardzo inteligentna i w pewien sposób humanistyczna. Nie bez znaczenia tez jest fakt, że wykorzystujesz w pracy 'duży format' aparatu. Skąd czerpiesz inspirację do pracy i skąd zamiłowanie do tradycyjnej fotografii? Czy fotografię cyfrową także wykorzystujesz w swojej praktyce zawodowej?

CR: Inspiracja przychodzi zewsząd, z rozmyślania, mieszania się pomysłów. Jest to proces czasami płynny, czasami nie. W latach 80-tych uczyłem się fotografii tradycyjnej. Teraz używam technologii cyfrowej, ponieważ 'czasy się zmieniają'. Nie dlatego, że cyfra jest czymś lepszym. Wszystko ma oczywiście dobre i złe strony. To, co się nigdy nie zmieni to fakt, że za każdym zdjęciem stoi osoba podejmująca setki decyzji w mgnieniu oka.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Oglądając też twoje zdjęcia można odnieść wrażenie pewnej dynamiki czy ciągłej zmiany. Twoje cykle ewelułują w całkiem nieprzeidywalne strony przez co zaskakują. Miałem dużo radości z odkrywania twoich fotograficznych światów. Czy swoje cykle w jakiś sposób rozszerzasz czy uzupełniasz, czy raczej traktujesz je jako skończone historie?

CR: To zależy. Większość z nich to zamknięte całości. Kilka cykli czy tematów rozwijam z czasem. Moja strona internetowa to też jest ciągły proces rozbudowy. Dlatego zbudowałem ją sam jako szafę z wieloma szufladami.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Zdjęcia z cyklu 'jonathan singleton', niezwykle wielowątkowe i wielopłaszczyznowe w odbiorze. Fantastyczna i niepokojąca wizja przedmiotu. Możesz nam opowiedzieć coś więcej o tym cyklu?

CR: On nie jest tylko projektantem mebli. Jest kimś w rodzaju 'człowieka ze stali'. Pracuje ciężko nad wieloma rzeczami jednocześnie. Zdjęcia te mogłyby posłużyć za odpowiedź na pytanie 8. Przy nim łatwo jest mi osiągnąć pewną wizję. On lubi moje prace, wierzy w nie i zawsze czynnie współpracuje: rozstawia meble, udziela się przy projektowaniu. Sic zgodził się także z moim pomysłem łączenia dwóch lub więcej fotografii. Myślę, że rezultat zaskoczył nas obydwu.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Fotografia może być bardzo bliska abstrakcji ale jest cały czas ściśle związana z rzeczywistością. Można odnaleźć w tym medium swoistą magię i poetykę, która wyróżnia ją na tle innych sztuk. Można odnieść wrażenie, że zdjęcia z cyklu 'narciso & medusa' dotykają szczególnie tej magii.

CR: Pamiętam, że po każdej sesji byłem skrajnie wyczerpany. Było to bardzo emocjonalne przeżycie. Ludzkie spojrzenia zapadały mi na oczy. Szczególnie utkwiły mi spojrzenia moich rodziców - Rosy i Carlosa. Nigdy wcześniej ich takich nie widziałem. Zrobili na mnie piorunujące wrażenie. Czasami z niektórymi ludźmi po prostu dobrze się bawiliśmy i spontanicznie robiliśmy zdjęcia a czasami zapadała między nami długa cisza. Czułem jak zapominają, że są fotografowani. Innym razem niezauważalny gest był tym 'pożądanym zdjęciem'. Tak było w przypadku Mireia'i. Każdy z portretów był magicznym doświadczeniem. Chciałbym w tym miejscu złożyć hołd trojgu ludziom, których nie ma już wśród nas: mojemu ojcu, mojemu wielkiemu przyjacielowi Frediemu i mojej kochanej i uczynnej Medusie, Annie, 'dobremu chłopakowi'. Jestem dumny, że wybrałeś jej portret (ten z trzecim okiem w ustach) jako zwiastun moich prac na Twojej stronie.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Budujesz w swoich cyklach niezwykłą narrację, często dodajesz szkice oraz notatki. Odbiera się wrażenie uczestniczenia w czymś bardzo osobistym, może czym w rodzaju dziennika. Wykracza to zdecydowanie poza klasyczne ujęcie cykli fotograficznych w których historię budują same zdjęcia. Ty wykraczasz poza te ramy. Czy jest to świadome działanie? Skąd takie podejście?

CR: Każdy cykl jest prawdziwą historią. Zawsze staram się tłumaczyć, że budowanie takich drobnych narracji jest jak bycie w transie. Rozpoczynam od zabawy jakąś grupką zdjęć. Słucham czy chcą być razem czy nie. Niektóre z nich opierają się jakiś czas, natomiast inne szybko odnajdują swoje miejsce. W pewnym momencie następuje olśnienie i dociera do mnie, że cykl jest kompletny i skończony. Nie ma znaczenia, że czasami zabiera mi to dużo czasu. Cały ten proces sprawia mi wiele przyjemności. Nie przywiązuję wielkiej wagi do drobnych niedoskonałości i manieryzmu. Lubię sygnały, szkice mojego ołówka jak również oznaki mijającego czasu widoczne na zdjęciach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Cykle prac z działu „educational projects” w całości poświęcasz dzieciom. Skąd zainteresowanie taką formą fotografii? Oczywiście poza sferą edukacyjną praca z dziećmi przynosi mnóstwo radości i doświadczenia. Cykl 'autoretrats' - autoportretów fotograficznych i rysunków wykonywanych przez dzieci musiał być wyjątkowym doświadczeniem, zwłaszcza że jest dość mocno rozciągniętym w czasie. Możesz nam opowiedzieć więcej o pracy nad tymi tematami i czy zmienił coś w twoim pojmowaniu fotografii?

CR: Pomysły unoszą się w powietrzu. Fakt, że mam dwie córki wpływa na moją spojrzenie na życie. Jeszcze kilka lat temu takie 'grupowe' prace nie były tak popularne jak dzisiaj. W mojej pracy chodzi o konstrukcję tożsamości. Kluczowymi słowami są tu: współpraca (z nauczycielami, dziećmi czy innymi uczestnikami), kreatywność, dobra zabawa, szacunek i godność własna i innych. Uczymy się razem tego jak równi i zarazem inni jesteśmy. Wzajemne dzielenie się własnymi pomysłami jest fantastycznym sposobem pozbywania się swoich uprzedzeń w klasie, szkole czy gdziekolwiek. Te doświadczenia wzbogaciły mnie ogromnie i ufam, że wzbogaciły w podobny sposób innych.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Nawiązując trochę do tego poprzedniego pytania. Jest tak para artystów: ADAM BROOMBERG i OLIVER CHANARIN, którzy w nieco podobny sposób dotkneli tematu autoportretu. Tylko oni, dla odmiany dali swobodę na naciśnięcie migawki osobom chorym psychicznie. Mówię tu o cyklu: Ghetto. Adres ich strony: http://www.choppedliver.info
Ciekawi mnie czy znasz ich pracę, mam na myśli szczególnie ten konkretny cykl i co o nim myślisz?

CR: Dziękuję za porównanie moich prac do dzieł tych wspaniałych artystów. Gdy pracuję staram się współpracować z ludźmi na poziomie technicznym i konceptualnym, ale możliwość naciśnięcia migawki to możliwość decydowania o tym 'jak' i 'gdzie'. W naszej pracy autoportrety nie są czymś prywatnym. Ludzie dzielą się tą intymną chwilą. Odbywa się to w obecności całej grupy. Autoportret jest jak wielkie lustro, w którym mamy możliwość pomedytować na temat nas samych i innych ludzi. Ważny aspektem moich prac zbiorowych jest to, że jedno zdjęcie nie określa całego procesu. Być może każde ze zdjęć jest dobre samo w sobie, ale uważam, że dopiero całe cykle każdego z dzieci pozwalają zrozumieć ich doświadczenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: W bardzo atrakcyjnych plastycznie tematach 'by the mouth fish dies' a szczególnie 'Lighter island' dotykasz tematu wpływu człowieka na środowisko. Jak bardzo jest to dla Ciebie ważne i czy sądzisz, że wkład artystów w uwrażliwienie społeczeństwa na te sprawy jest w stanie coś zmienić?

CR: To bardzo ważna sprawa dla mnie i dla mojej rodziny. Nie chodzi tu jednak o walkę i umartwianie się. Cała rzecz w tym żeby łączyć się w naszych małych staraniach, codziennie, każdy z nas i wtedy zmienimy więcej niż przez powtarzanie utartych haseł i słusznych opinii. Tego jak ważne są te codzienne starania nauczyła mnie moja żona Mireia. Ona zawsze tak postępuje. Nawet, gdy jest to trudne. Zdrowy rozsądek to coś bardzo ważnego w wielu sferach życia: odżywianiu się, ubieraniu się, podróżowaniu i zabawie. Co więcej, ważne jest abyśmy kierowali się zdrowym rozsądkiem jako konsumenci. Nie uważam, aby głos artystów był ważniejszy niż kogokolwiek innego. Tak jak powiedziałem, tu nie chodzi o dobre intencje. Istotą tego jest odpowiedzialne zaangażowanie się nas wszystkich. To nie jest tylko przywilej artystów.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Fakt, że jest wokół nas dużo wizualnego chaosu powoduje niezwykłą trudność by uchwycić coś ważnego. Czegoś co będzie wykraczało poza samo zdjęcie i będzie prowokowało do zastanowienia się. Do zajrzenia w głąb siebie. Twoje zdjęcia są niezwykle atrakcyjne wizualnie a fotografia czarno-biała, na której wyraźnie się koncentrujesz jest dużo szersza w interpretacji. Jaki rodzaj relacji pomiędzy zdjęciem a widzem cię interesuje?

CR: Uchwycić coś ważnego w tym wizualnym chaosie  to dopiero trudność! Jest coś co czasami działa mi na nerwy: pytania w stylu: jaki jest twoja ulubiona książka, film etc. Rankingi 100 najlepszych fotografii XX wieku. Najlepszy fotograf na świecie. W moim pojmowaniu relacji fotografia - widz, chodzi o wolność. To zależy od tak wielu rzeczy! Co widz czuje, widzi, pamięta, przeżywa? Każdy z nas ma swoją własną relację z wybranym obrazem. Im więcej wiesz tym to więcej jesteś w stanie dostrzec w zdjęciu. Obcowanie ze sztuką jest również zależne od uwarunkowań kulturowych. Czy pamiętacie jak to było kiedyś, gdy nie było Internetu? Czy znane nam był nazwiska afrykańskich fotografów, których próżno było szukać w 'oficjalnych źródłach'?

 

 

MP: Nad czym aktualnie pracujesz i kiedy można będzie zobaczyć tego efekty?

CR: Mam nadzieję, że w następnym roku uda mi się zorganizować wystawę na wyspie Menora, gdzie planuję pokazać prace z cyklu 'By the mouth fish dies'. Zdaje sobie sprawę, że projekt ten jest złożony. Są tu: ryby, dryfujące drewno, barki, przerzutniki... Zastanawiam się nad tym jak zaplanować wystawę i co najważniejsze jak przekazać stojącą za nią ideę oraz moje doświadczenia z pobytu na tej wyspie. Z drugiej strony, skończyłem właśnie moje zajęcia (wykłady) i czekam na nowe zlecenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

MP: Czy zajmujesz się kształceniem fotografii, masz uczniów, uczysz w szkołach?

CR: Pracuję dla IED, ESDI i EATM. Wszystkie te szkoły uczą grafiki i projektowania wizualnego. Uczę tam fotografii mody, ale staram się też przekazywać to o czym wspomniałem w pytaniu 6., czyli poszukiwania własnego spojrzenia, wolności w pracy, wrażliwości, śmiałości i rzetelności. Staram się również przekazać to jak ciężko jest podążać od pomysłu do obrazu i jak ważne jest, aby znać swój potencjał i ograniczenia.

 

 

MP: Mieszkasz i pracujesz w Barcelonie. Są jacyś fotografowie hiszpańscy na których zwróciłbyś nam jakąś szczególną uwagę? Czy może szerzej, jakich współczesnych artystów hiszpańskich szczególnie cenisz?

CR: To dobre pytanie. Zastanawiam się nad odpowiedzią. Sam powiedziałeś, że żyjemy w wizualnym chaosie, nieprawdaż? Postaram się wysłać Ci skróconą listę nazwisk w przyszłości, ponieważ teraz jest tych nazwisk zbyt dużo w mojej głowie.

 

 

MP: Co sprawiło, że ostatnio się śmiałeś?

CR: Twoje pytanie 22. Właśnie uświadomiłem sobie, że jest tak wielu interesujących fotografów, z którymi powinieneś zrobić wywiad dla modernphoto przede mną. Bardzo dziękuję za uwagę.

 

 

 

 

Więcej prac CARLES ROIG można obejrzeć na jego stronie: http://www.laretrateria.com

 Szczególnie dziękujemy Markowi Jakubiakowi za wkład w tłumaczenie tekstu.

 

 

 

 

Pełna lista wszystkich wywiadów dodanych w serwisie.